Polski rynek materiałów do druku zelektryzowała ostatnio informacja o tym, że HP dochodzi swoich praw patentowych w sądzie. Efekt: dwóch dystrybutorów alternatywnych materiałów do druku musiało wycofać ze sprzedaży sporne produkty. Eksperci uspokajają, to nie oznacza, że użytkownicy stracą dostęp do opłacalnej alternatywy.

Mimo że tego typu procesy na świecie nie należą do rzadkości, w Polsce to pierwsza sytuacja, kiedy producent OEM dochodzi swoich praw patentowych w sądzie. Branżyści są zgodni – to słuszne posunięcie, które ucywilizuje rynek zamienników w naszym kraju. – To pierwsza, ale z pewnością nie ostatnia sytuacja tego typu. Jesteśmy zgodni, że w interesie branży jest, aby edukować rynek w zakresie zgodności produktów z wymogami prawa – mówi Piotr Drzewiecki, Marketing Manager w Black Point SA, firmie zajmującej się produkcją alternatywnych materiałów do druku. – Trzeba wyjaśniać użytkownikom, że na rynku utrzymają się największe firmy, które proponują produkty bezpieczne patentowe, a więc reprodukowane. Wytworzone są one zgodnie z prawem i gwarantują realne oszczędności przy zachowaniu wysokiej jakości wydruków – dodaje.

Współczesna definicja jakościowej alternatywy
Jak podkreślają eksperci, nie należy wrzucać do jednego worka wszystkich dostępnych na rynku produktów zamiennych. Co więcej zmieniły się same kryteria porównania produktów alternatywnych. Kiedyś kluczowe były cena i wydajność. Dziś mówimy dodatkowo o gwarancji użytkowania, a przy tym spełnianiu norm jakościowych (w tym ISO) oraz przepisów prawa międzynarodowego oraz praw producentów drukarek. Na rynku dostępne są materiały, które uwzględniają wszystkie te kryteria. Dają użytkownikowi realne oszczędności i szeroko rozumiane bezpieczeństwo użytkowania, nie tylko w odniesieniu do niezawodności tych produktów, lecz także w kontekście praw patentowych. – Bezpieczne alternatywne materiały eksploatacyjne to takie, które powstają w procesie reprodukcji, czyli wykorzystują wybrane podzespoły pochodzące z recyklingu – mówi Piotr Drzewiecki. – To działanie zgodne z prawem, bezpieczne patentowo i co więcej – przyjazne środowisku – dodaje. Reprodukcja pozwala ograniczać liczbę odpadów zalegających wysypiska. Dzięki niej wykorzystuje się wybrane elementy pustych wkładów do drukarek, np. obudowy, a pozostałe poddaje utylizacji. Inaczej kwestia wygląda w przypadku materiałów nazywanych przez specjalistów ,,100% new” – czyli wyprodukowanych całkowicie od podstaw, najczęściej w fabrykach na Dalekim Wschodzie, bardzo często z naruszeniem praw patentowych producentów sprzętu. Właśnie takich produktów, a dokładnie wkładów atramentowych, dotyczyło ostatnie postępowanie HP.

Jak szukać bezpiecznej alternatywy?
Warto zaufać sprawdzonym, znanym markom. Bezpieczeństwo prawne gwarantuje bowiem opatentowana technologia produkcji. – Od 25 lat doskonalimy autorską technologię wytwarzania. Jesteśmy polską firmą z tradycjami, która samodzielnie projektuje, wytwarza, a nawet, w oparciu o własne laboratorium badawczo-rozwojowe, testuje swoje wyroby – mówi Dariusz Troszczyński, inżynier produktu w Black Point SA. Firma jest przykładem rodzimego przedsiębiorstwa z tradycjami, które daje zatrudnienie lokalnej społeczności. Jej zakład produkcyjny mieści się pod Wrocławiem, pracuje w nim ok. 100 osób. Swoje materiały sprzedaje w kraju jak i za granicą. Od lat wspiera kampanie proekologiczne namawiające do właściwego zagospodarowania pustych wkładów do drukarek. W ramach jednej z nich, wraz ze Stowarzyszeniem Gaja, jednym z największych i najstarszych w Polsce organizacji ekologicznych, współfinansuje sadzenie drzew w polskich lasach.

Jak nie dać się nabić w atrament?
Eksperci podkreślają, że świadomość użytkowników w zakresie najistotniejszych parametrów alternatywnych materiałów do druku jest wciąż niewystarczająca. Warto wnikliwie śledzić informacje podawane na opakowaniach materiałów eksploatacyjnych i nie poddawać się dyktatowi ceny. Najtańszy nie zawsze znaczy najlepszy. – Namawiamy do świadomych zakupów – mówi Piotr Drzewiecki. – Podejrzenia powinny budzić wszystkie produkty o niezwykle zaniżonej cenie, które nie podają informacji o kraju pochodzenia czy wytworzenia – dodaje. Wtedy najpewniej mamy do czynienia z produktem, który powstał w Chinach i może naruszać prawa patentowe. Ważne są wszelkie informacje o zastosowanych normach ISO, dane kontaktowe, w tym informacja o gwarancji i serwisie. – To zapewnia bezpieczeństwo. Pamiętajmy, że produkty pochodzące z niepewnych źródeł mogą być awaryjne i narażać nas na dodatkowe koszty. Wybierając rozsądnie, unikniemy kłopotów z markową alternatywą nadal będziemy mogli obniżyć koszty druku – dodaje.